Ćwiczyć... ale jak???
Młode małżeństwo z niespełna 4 miesięcznym płaczącym niemowlęciem czeka w kolejce do gabinetu rehabilitacyjnego. Skierowanie dostali od pediatry, który zwrócił uwagę na to, że dziecko silnie zaciska piąstki i „pręży nóżki”. O położeniu na brzuszek nie ma mowy, maluszek ma spore problemy z kontrolą główki. Na skierowaniu napisane: opóźnienie psychoruchowe. Mama nerwowo próbuje uspokoić maleństwo, tata z przerażeniem spogląda na rodziców czekających przed nimi. Zza drzwi dobiega przeraźliwy płacz małego pacjenta, co potęguje jeszcze atmosferę napięcia. Nie pomagają rozmowy oczekujących rodziców, o tym ile już chodzą do poradni, jakie dziecko ma zaburzenie, ile jeszcze przed nimi. Gdy nadchodzi ich kolej, mama bierze córeczkę na ręce i we trójkę wkraczają do gabinetu, tata ciągnie za sobą wózek. „Ale mama, połóż to dziecko, no niech trochę poleży”- słyszą. Nie nosimy, nie nosimy, pokaż ten wózek, ale te kocyki zabierz, matko boska, po co to dziecku?”. Co my tu mamy? Rozbieraj mama d...