I nareszcie!

I nareszcie. Wyczekany, wymarzony, wytęskniony,  pierwszy dzień niemowlęcia w domu. Już sobie leży w ślicznym łóżeczku, już karuzela pogrywa piękną kołysankę a pralka godzinami furkocze, wypełniona po brzegi pieluchami, śpioszkami, kaftanikami. Czasem trwa to dłużej, czasem krócej, ale w końcu odzyskujemy „normalność”, uczymy się naszego dziecka, jego reakcji, rytmu snu i czuwania. Uczymy się odróżnić płacz z głodu od płaczu spowodowanego mokrą pieluszką, coraz sprawniej przystawiamy do piersi a przygotowanie maleństwa do spaceru nie jest już przedsięwzięciem nie do pokonania.
Każda mama chciałaby, aby dziecko ładnie przybierało na wadze, jadło, spało – słowem, aby rozwijało się prawidłowo. Maleństwo potrzebuje jednak naszej ciągłej uwagi, czujności i pomocy w nabywaniu kolejnych umiejętności. Dziecko z tzw. „grupy ryzyka”, które np. urodziło się za wcześnie, otrzymało niską liczbę punktów w skali Apgar, było narażone na niedotlenienie lub urodziło się chore, w szczególności wymaga czujnego oka rodzica a czasem również i oka specjalisty. Co może nas zaniepokoić w zachowaniu naszego maleństwa? Na co zwrócić uwagę aby nie przeoczyć ważnych symptomów?
Układ nerwowy niemowlęcia jest niezwykle, wręcz fenomenalnie elastyczny, rozwija się każdą minutą życia dziecka. Czasami ten genetycznie zakodowany rozwój jest jednak zakłócony, a zakłócenia te przekładają się na zachowania maleństwa. Jeżeli więc obserwujemy, że nasze dziecko przejawia zachowania i ruchy, których nie rozumiemy, wydają się nam dziwne – pytajmy. Może być tak, że to maleńkie niemowlę, podczas ubierania i rozbierania jest tak bardzo napięte i sztywne, że czynność ta sprawia nam prawdziwą trudność. Lub odwrotnie – mamy wrażenie, że dziecko jest wiotkie, „przelewa się nam przez ręce”. Może być bardzo drażliwe i płaczliwe, wyginać się w łuk, jakby robiło mostek, nie możemy go nakarmić, uspokoić, znaleźć wygodnej dla niego pozycji - i nie jest to związane z kolką. Czasem zauważamy, że piąstki naszego dzidziusia są stale zaciśnięte i nie zmienia się to wraz z upływem kolejnych tygodni. Możemy mieć również zupełnie inne wrażenie, że nasze dziecko na nas nie reaguje, nie nawiązuje z nami kontaktu, nie interesują go nasze zachęty do zabawy. Niepokojących nas zachowań jest wiele i nie muszą okazać się rzeczywistymi symptomami zaburzenia. W każdej sytuacji zachęcam jednak do konsultowania swoich wątpliwości, a w przypadku dzieci z grupy ryzyka – do szczególnej ostrożności. Jeżeli okaże się, że nasze maleństwo potrzebuje konsultacji u specjalisty – mamy pewność, że już na starcie dajemy naszemu skarbowi pomoc, a liczy się naprawdę każdy dzień.
Droga Mamo, Drogi Tato – zaufajcie więc swojemu instynktowi, jeżeli coś Was martwi – pytajcie. Pediatrzy, neurolodzy dziecięcy, fizjoterapeuci, logopedzi, psycholodzy – oni są dla Waszych Dzieci, pracują na ich zdrowie. Czasem proste ćwiczenia mogą zdziałać cuda, czasem zwyczajne wyjaśnienie zachowania maluszka rozjaśnia nam sytuację – ale otaczamy nasze dziecko mądrą, świadomą troską i opieką.

Komentarze

  1. To prawda. Ja domyślałam się, że coś jest nie tak, ale niepotrzebnie słuchałam rad rodziny. Moja córeczka ma 4 lata i niedawno zaczęliśmy chodzić do poradni autystycznej. Dużo jeszcze pracy przed nami, ale cieszę się, że w końcu wiem co się dzieje i uczę się pomagać swojemu dziecku.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Jak to jest z tymi wybuchami złości?

Klapsy - WOLNO / NIE WOLNO ???

Cóż to będzie?