Dziecko w szpitalu / Rodzic w szpitalu

Rodzic w szpitalu? Chyba raczej dziecko w szpitalu? Przecież to ono jest pacjentem, dostaje lekarstwa, znosi zabiegi. Na czym polega rola rodzica? Co robić aby pomóc dziecku, ułatwić mu pobyt w szpitalu a przynajmniej – nie zaszkodzić?
Tak, tak, wbrew pozorom zaszkodzić jest bardzo łatwo i często nawet nie zdajemy sobie z tego sprawy. Nasze emocje, nasz stres, zdenerwowanie udzielają się maluchowi, relacja jest w tym wypadku bardzo prosta – nerwowy rodzic to nerwowe dziecko.  Pierwszym i najważniejszym zadaniem, jakie stoi przed rodzicem, bardzo trudnym zadaniem, jest więc: USPOKOIĆ SIĘ. Nerwy w tym wypadku nie pomagają, skutecznie za to dezorganizują Wasze działanie.
Jedziemy do szpitala! Ok, jedziemy, zakładamy więc, że sytuacja jest więc poważna. Przygotuj się w takim razie na opcję, że w tym szpitalu zostaniecie. Konieczna jest więc torba a w niej wszystko co jest konieczne do egzystowania przez najbliższą dobę – dla Ciebie i dziecka. Ubranka na zmianę, pieluszki, butelki/kubek, piżamka, jakaś ulubiona podusia/maskotka. Nie zapomnij o sobie: odzież na zmianę, do spania, podstawowe kosmetyki. W większości szpitali rodzic może zostać z dzieckiem przez całą dobę, wszystko zależy jednak od regulaminu na konkretnym oddziale i oczywiście stanu zdrowia dziecka. Nie licz jednak na szczególną wygodę, choć to również nie jest regułą. Przygotuj się na szpitalny materac – weź więc ciepły koc, którym będziesz mogła się przykryć…na podłodze jest naprawdę zimno. Nie przerażaj się wielkością spakowanej torby – naprawdę lepiej zabrać za dużo niż kursować potem pomiędzy domem a szpitalem.
Przyjęcie do szpitala… Wydawałoby się, że przekraczając szpitalne progi już w nim jesteście… nic bardziej mylnego. Czeka Was jeszcze długa droga formalności związanych z przyjęciem dziecka. I tu wracamy do pierwszej zasady: USPOKÓJ SIĘ. To prawda, że kolejka oczekujących, chorych dzieci może przyprawić o zawrót głowy. To prawda, że pytania o Wasz wiek, wykształcenie czy imię ojca wydają się w tej sytuacji zupełnie bezpodstawne. To prawda, że w sytuacji choroby dziecka, w pośpiechu zapominamy o potwierdzeniu ubezpieczenia, czasem nawet o książeczce zdrowia malucha. Przepisy są jednak nieubłagane a osoby rejestrujące dziecko niestety nie mają na to wpływu. I z pewnością każdego dnia wysłuchują kilka/naście/dziesiąt komentarzy na temat polskiej służby zdrowia. Postaraj się więc być tym przygotowanym rodzicem, zabierz wszystkie dokumenty i cierpliwie odpowiadaj na pytania. To naprawdę jest konieczne.
Ostatecznie lądujemy na sali szpitalnej. Drogi Rodzicu, ogromne pole do popisu właśnie dla Ciebie. Postaraj się zrobić wszystko, aby dziecko poczuło się w nowym miejscu choć trochę bezpiecznie. Nie rozpaczaj więc nad ilością łóżek w pokoju, obdrapanymi ścianami, maleńką szafką, światłem wpadającym przez drzwi. Nie irytuj się z powodu hałasu, ludzi kręcących się po korytarzu, personelu medycznego wchodzącego i wychodzącego z sali.  To rodzic musi stworzyć przytulną atmosferę, uwierz że to jest możliwe nawet w metalowym, szpitalnym łóżeczku. Pomoże ulubiona poduszeczka lub pluszak, kilka domowych zabawek, książeczki. Wspaniałym rozwiązaniem, szczególnie gdy trzeba malucha utrzymać przez dłuższy czas w jednym miejscu, okazuje się laptop i zestaw bajek na płytach – nie możemy tego nadużywać ale w trudnych sytuacjach naprawdę pomaga. 
I niestety – musicie przetrwać jakoś konieczne zabiegi. „Motylek” na rączce, podłączona kroplówka, podawane dożylnie leki. I chodź serce nam pęka, na widok naszego płaczącego maleństwa, uwierz, że Panie pielęgniarki naprawdę bardzo się starają wykonywać zabiegi delikatnie i sprawnie. Nie krzycz więc „No jak Pani to robi” czy „Czy Pani nie widzi, że ją to boli?!”. One widzą i wiedzą, pewne rzeczy po prostu muszą być zrobione. Spokojnie pomagaj więc przy zabiegach, trzymaj, przytulaj malucha, spokojnie tłumacz, ocieraj płynące łezki. To tylko chwila a każde kolejne lekarstwo przybliża Twoją pociechę do wyzdrowienia. A dzieci, chodź dla nas to kompletnie niezrozumiałe, są bardzo dzielne, mądre i rozumieją więcej, niż nam się wydaje. Cierpliwie znoszą wykonywane na nich zabiegi, chronią swojego „motylka” i z dumą przyjmują kolejną naklejkę „dzielny pacjent”.
Pobyt w szpitalu, szczególnie pierwszy raz, jest trudną sytuacją dla całej rodziny. Początkowo czas wydaje się stać w miejscu a lekarstwa – kompletnie nieskuteczne. Każdy kolejny dzień będzie jednak łatwiejszy a widok zdrowiejącej pociechy doda sił również Wam. Zapewne nie będzie Wam brakować tego miejsca ale z czasem przyznacie również, że wcale nie było tak strasznie.
Dużo zdrowia dla maluchów!

Komentarze

  1. Przeczytałam dość uważnie wpis i jest w nim dużo racji. Niestety częściowo nie mogę się zgodzić. Jestem mamą Oliwki, która pierwszych 7 miesięcy spędziła w szpitalach, a ja razem z nią, więc jakąś wiedzę o naszej służbie zdrowia mam. Zgadza się, że niektóre panie pielęgniarki robią wszystko delikatnie i ostrożnie ale niestety znaczna ich większość jest przesiąknięta znieczulicą i nie przejmują się niczym, a płacz dziecka wręcz je denerwuje. Tak samo z lekarzami... nie ma co ukrywać jesteśmy tylko ludźmi i każdemu zdarzają się pomyłki. Moje dziecko odwodniło się w szpitalu bo miała rota wirusa a pani doktor zapewniała mnie że nic takiego nie będzie miało miejsca nie zauważyła tylko że nie zleciła żadnej kroplówki... później musiałam sama chodzić i się prosić o nie. Jesteśmy rodzicami i musimy (nawet w szpitalu) nad wszystkim czuwać, nad tym czy odpowiednie leki dziecko ma podane (pomyłki się zdarzają), czy o odpowiedniej godzinie ale przede wszystkim zaufać swojemu instynktowi. Aha, przebywać z dzieckiem możemy 24 godziny na dobę nawet na oddziale intensywnej terapii bo to nam gwarantuje karta praw pacjenta :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Jak to jest z tymi wybuchami złości?

Cóż to będzie?

I nareszcie!